(93kB)


PISZĄ O NAS





7.10.2012
Przedruk z Polska Gazeta Krakowska

polska_gazeta_krakowska1 (249K)









1-10-2012
Gazeta: FAKTY 24

dyżur replantacyjny









10-09-2012
Gazeta: Gazeta Krakowska
Autor: Anna Górska

plastyka (178K)









02-05-2012
Gazeta: Gazeta Krakowska
Autor: Anna Górska

(177kB)

(177kB)









28/29-01-2012
Gazeta: Dziennik Polski
Autor: Dorota Dejmek

(177kB)
(177kB)







Gazeta: VIP

(177kB)







27-11-2010
Gazeta: Dziennik Polski

(177kB)






13-09-2010
Gazeta: Dziennik Polski
Autor: (DSF)
Kategoria: Zdrowie
Przedruk z : http://www.malopolskie.pl/prasowka/2010/9/13.htm

Akredytacja dla szpitala

       Krakowski Szpital im. Rydygiera, jako jedyny w Polsce szpital skomercjalizowany otrzymał wczoraj z rąk wiceministra zdrowia Marka Habera prestiżowy certyfikat, o który placówka od dawna się ubiegała.

       Akredytacja w ochronie zdrowia to ocena skuteczności i komfortu leczenia, dokonana przez zewnętrzną firmę audytorską. Oznacza dla placówki przede wszystkim zwiększenie wiarygodności zarówno w oczach pacjentów, jak też w oczach płatnika, czyli Narodowego Funduszu Zdrowia. Dyrektor Krzysztof Kłos, prezentując zmiany w szpitalu na przestrzeni ostatnich lat, wykazywał, że - pomimo redukcji personelu i zmniejszenia liczby łóżek z 740 do 571 liczba hospitalizowanych wzrosła o ok. 2000 osób rocznie, liczba operowanych - o ok. 300.

       Średni czas pobytu pacjenta w szpitalu został skrócony z 7,3 dni do 5,5 dni. Szpital zmodernizował się, zakupił nowoczesne urządzenia. Szpital im. Rydygiera w Krakowie jako jedyny w Małopolsce skorzystał z tzw. rządowego planu "B" i 1 lipca tego roku został skomercjalizowany.






03-09-2010

(177kB)






23-06-2009

(177kB)






15-04-2009

(177kB)






15-04-2009

(177kB)






15-04-2009

(177kB)






07-02-2009

(177kB)






06-02-2009

(177kB)






14-01-2008

(177kB)






06-09-2007
Głos
(R)


Szpitalny krajobraz po strajkach

       Szpital pracuje normalnie. Odbywają się wszystkie planowe zabiegi. - Wracamy do równowagi, tak generalnie określa sytuację Krzysztof Kłos, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. L. Rydygiera. - Odzyskujemy stracony czas i pacjentów...
Przypomnijmy, że strajk w Szpitalu "Rydygiera" trwał 56 dni. Szpital działał wówczas na zasadzie ostrych dyżurów, udzielano pomocy w sytuacjach zagrożenia zdrowia i życia.
WRACAMY DO RÓWNOWAGI
Szacuje się, że w konsekwencji ten trudny okres przyniósł straty w wysokości 7-8 mln złotych. Podpisane porozumienie o zawieszeniu strajku zamyka ten okres i określa kierunki w sferze wynagrodzeń. Od tego miesiąca, od l września br. realizowane są ustalenia w sprawie podwyżek wynagrodzeń. Wyglądają one następująco. Są to dodatki do wynagrodzenia dla lekarzy w wysokości od 700-1000 złotych brutto. Lekarze bez specjalizacji otrzymają najniższy wymieniony pułap. Lekarze specjaliści - tysiąc złotych i lekarze z I st. specjalizacji - 800 złotych. W przypadku pielęgniarek będą to podwyżki w granicach 200 - 250 złotych.
- Wszystkie dodatki - mówi dyr. Kłos - od nowego roku zostaną włączone do stałych części wynagrodzenia. Nie ma obecnie, jak słyszę, dodatkowych pieniędzy na realizację zobowiązań płacowych wynikających z porozumienia. Środki te "będą wygospodarowane w ramach oszczędności własnych szpitala".
Powrót "do równowagi" potrwa kilka miesięcy. Będzie oznaczał kontynuację strategicznego celu, jakim są starania o pacjenta, nie tylko jakość świadczonych usług, ale i kultura w bezpośrednich kontaktach personel placówki - pacjent.
Szpital "Rydygiera ma także ambicje i możliwości osiągnięcia i umocnienia pozycji regionalnego centrum urazowo-ortopedycznego i zagrożeń środowiskowych. Działa też w kierunku powstania i rozwoju ośrodka skojarzonego leczenia chorób nowotworowych oraz wielospecjalistycznej medycyny naprawczej w trybie ambulatoryjnym i krótkotrwałych hospitalizacji.
Tak wygląda szpitalny "krajobraz po burzy" czyli uciążliwych dla pacjentów strajkach trwających prawie dwa miesiące.






04-09-2007
Dziennik Polski
Dorota Stec-Fus


Spółki w szpitalach

      Od przyszłego roku obok zwykłych oddziałów w publicznych placówkach medycznych pojawią się prywatne firmy lekarzy i pielęgniarek
Pomysł Krzysztofa Kłosa, dyrektora krakowskiego Szpitala im. L. Rydygiera, może doprowadzić do prawdziwej i radykalnej zmiany w służbie zdrowia. Szpitale będą mogły zamawiać usługi w spółkach lekarsko-pielęgniarskich i płacić za nie z pieniędzy otrzymywanych z Narodowego Funduszu Zdrowia.
Decyzję w tej sprawie kierownictwo funduszu podjęło po wielu miesiącach zabiegów i starań szefa "Rydygiera". Dla podreperowania szpitalnego budżetu w 2006 r. Krzysztof Kłos chciał zamówić wykonanie ginekologicznych usług medycznych - wynikających z kontraktu z funduszem - w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej. Miałby go założyć personel lekarsko-pielęgniarski szpitala. Okazało się to niemożliwe.
Choć zezwala na to ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, przeszkodą okazało się zarządzenie prezesa NFZ. Mówi ono, że szpital może przekazać podwykonawcy wyłącznie niepełny zakres świadczeń, wynikający z umowy z funduszem.
Dyrektor nie ustąpił i 16 października ubiegłego roku zwrócił się do ministra Zbigniewa Religi z wnioskiem, aby doprowadził do takiej zmiany zarządzenia prezesa NFZ, by szpitale mogły zlecać spółkom lekarsko-pielęgniarskim pełny zakres świadczeń. Kilka dni temu Krzysztof Kłos otrzymał z resortu zdrowia oficjalną informację, że jego zastrzeżenia zostały uwzględnione i zarządzenie w tej sprawie będzie obowiązywało od stycznia przyszłego roku.
Oznacza to, że oddział szpitalny będzie mógł przekształcić się w Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej i przejąć od dyrekcji jej kontrakt z funduszem, przypadający na ten oddział. Jednak szpital nadal będzie odpowiedzialny za leczenie ludzi i to on - nie zaś spółka - będzie rozliczał się z funduszem z wykonania umowy.
Krzysztof Kłos nie kryje satysfakcji. - Otwiera to zupełnie nowe możliwości organizacji pracy i leczenia ludzi. Szpital zyska, bo nie będzie musiał płacić składek zusowskich za pracowników, natomiast zespół uzyska większą niż obecnie samodzielność w organizacji procesu leczenia i stosowanych metod - podkreśla.
Suchej nitki na najnowszej koncepcji NFZ nie zostawia Tadeusz Wadas, przewodniczący Małopolskiej Izby Pielęgniarek i Położnych. - To bardzo zły pomysł. Otwiera on drogę do najrozmaitszych matactw. Praktyka będzie taka: kolega koledze będzie "podrzucał" najbardziej dochodowe branże medyczne, w których będą największe możliwości powstawania patologii. Pamiętajmy, że chodzi o publiczne pieniądze - zaznacza.






04-09-2007
Dziennik Polski
Dorota Stec-Fus


Szpitale przed wielką zmianą

       Pracownicy będą współodpowiedzialni za przekazane im pieniądze i bardziej gospodarni, bo od tego m.in. będą zależały ich zarobki - mówi Krzysztof Kłos, dyrektor Szpitala im. Rydygiera w Krakowie.
Od nowego roku, po jego interwencji, szpitale będą mogły zlecać spółkom lekarsko-pielęgniarskim pełny zakres świadczeń i płacić za nie z pieniędzy otrzymywanych z Narodowego Funduszu Zdrowia.
W obszernej analizie do Ministerstwa Zdrowia dyrektor Kłos wskazywał, że zasadność takiej zmiany wynika z aktów prawnych wyższego rzędu. Jednak mimo iż wysłał wniosek w tej sprawie niemal przed rokiem, warszawscy urzędnicy zareagowali dopiero niedawno, w trakcie lipcowych strajków lekarzy, którzy w swych postulatach domagali się zbliżonych rozwiązań. 11 lipca w piśmie do Departamentu Ubezpieczenia Zdrowotnego resortu zdrowia Jacek Grabowski, wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia, zgodził się z uwagami dyrektora krakowskiego szpitala. Równocześnie zaznaczył, że właśnie opracowywane jest zarządzenie prezesa NFZ, które dopuszcza przekazywanie przez szpital pełnego zakresu świadczeń innemu podmiotowi.
Wiadomość, która może zmienić funkcjonowanie szpitali, ucieszyła też Marka Habera, dyrektora szpitala w Suchej Beskidzkiej. Przewodniczący Stowarzyszenia Szpitali Powiatowych w Małopolsce uważa, że rozwiązanie to daje oddziałom większą samodzielność. Równocześnie pozwala wprowadzić różnorodne narzędzia kontroli zespołów lekarsko-pielęgniarskich, bo np. szpital może być współwłaścicielem NZOZ-u.
Marcin Kuta, dyrektor Szpitala im. Edwarda Szczeklika w Tarnowie, podchodzi do nowego rozwiązania z dużą rezerwą. - Obawiam się sytuacji, w których szpital przekaże zespołowi lekarsko-pielęgniarskiemu tylko część pieniędzy, które otrzymuje z NFZ, a resztę przeznaczy na inne, w jego ocenie, ważniejsze cele. NZOZ-y będą też prawdopodobnie prowadzić na terenie szpitala działalność konkurencyjną wobec tej, która wynika z kontraktu z NFZ, a to otworzyłoby drogę do nadużyć. Muszą być jasne określone ograniczenia zarówno dla szpitali, jak dla NZOZ-ów - uważa Marcin Kuta. (DSF)
Krok w dobrym kierunku
Nowe prawo to także - a może nawet przede wszystkim - furtka do przekształcenia całego systemu ochrony zdrowia. Zdaniem Marka Habera, dziś jest on całkowicie zdezintegrowany i nikt nie panuje nad leczeniem ludzi. NFZ podpisuje tak olbrzymią liczbę kontraktów z coraz liczniejszymi podmiotami medycznymi, że kontrola jest całkowitą iluzją. Natomiast teraz na terenie powiatu będą mogły powstać nowe podmioty, z którymi NFZ podpisze umowę na wszystkie świadczenia w tym rejonie. Następnie będą one zamawiać usługi medyczne u innych usługodawców. W ten sposób nowe instytucje będą pełnić funkcję koordynacyjną, której dzisiaj nikt właściwie nie sprawuje.
Z pewnością szpital lub inny podmiot nie będzie mógł zlecać leczenia ludzi każdej spółce medycznej, ale tylko tej, która spełnia warunki określone przez szefa NFZ. Na razie nie są one jeszcze znane, trudno zatem o ostateczną ocenę nowego zarządzenia. Jednak w bezruchu, który panuje w służbie zdrowia, ten krok z pewnością zasługuje na poważną analizę.






17-07-2007
Gazeta.pl Kraków
PAP,szj


Koniec strajku w Rydygierze

Lekarze z krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Ludwika Rydygiera zawiesili we wtorek protest. W porozumieniu zawartym z dyrekcją znalazł się m.in. zapis o podwyżkach. Podwyżki rozłożone na etapy zaczęłyby się od września. Byłoby to 1 tys. zł brutto dla lekarza specjalisty, 800 zł dla lekarza z pierwszym stopniem specjalizacji i 700 zł dla lekarza bez specjalizacji - poinformowała Marta Urbańska-Gąsiorowska z komitetu strajkowego. Jeśli dyrekcja nie wywiąże się ze zobowiązań, lekarze mogą strajk odwiesić. Uczestniczący w strajku lekarze mają również zagwarantowaną "ochronę przed mobbingiem".
Strajk w szpitalu trwał 56 dni, od 21 maja. Według dyrekcji straty poniesione przez placówkę w związku z mniejszymi przychodami to 7-8 mln zł.






2006-11-30
Dziennik Polski
(SIE)


Sytuacja "subidealna"

(36kB)Czy Szpital im. L. Rydygiera nadal balansuje nad przepaścią?
Bank Gospodarstwa Krajowego umorzył właśnie Szpitalowi im. L. Rydygiera pożyczkę w wysokości ponad 12 mln złotych. Nowy dyrektor placówki Krzysztof Kłos rządzi już cały rok. Gdy obejmował stanowisko, zadłużony szpital stał na krawędzi bankructwa. Jak jest teraz?
Pożyczka z Banku Gospodarstwa Krajowego to jedno z kół ratunkowych, po jakie sięgnąć mogły szpitale zadłużone i znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej w ramach Ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Dzięki tej pożyczce szpital spłacił zobowiązania wobec pracowników i porozumiał się z wierzycielami, którzy z kolei umorzyli połowę zobowiązań. Udało się również dogadać w sprawie zadłużeń wobec instytucji państwowych, takich jak Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
- Decyzję z banku o umorzeniu pożyczki udało się uzyskać bardzo niewielu placówkom w kraju - podkreśla Krzysztof Kłos. - W Małopolsce tylko dwóm. Nam się to udało jedynie dzięki temu, że zawarliśmy porozumienie z Narodowym Funduszem Zdrowia, w którym zrzekamy się roszczeń, jakie mieliśmy w stosunku do tej instytucji. To taka transakcja wiązana. Pozbycie się 12 mln długu znacznie odciąży szpital i zdecydowanie poprawi jego finanse.
Akurat mija rocznica objęcia przez Krzysztofa Kłosa stanowiska dyrektora szpitala. Rok temu sytuacja placówki wyglądała bardzo źle, a pierwsze działania nowego dyrektora polegały na jak najszybszym wprowadzeniu planu naprawczego, który m.in. zakładał duże zwolnienia grupowe. - Jestem umiarkowanie zadowolony - podsumowuje ten rok dyrektor. - Zwiększyła się liczba świadczeń udzielanych przez szpital, wzrósł kontrakt z NFZ. Uruchomiony został zakład opiekuńczo-leczniczy prowadzony przez instytucję zewnętrzną, dzięki czemu mamy wpływy z czynszu. Równocześnie z programem naprawczym udało się prowadzić program rozwojowy - kupowaliśmy nową aparaturę medyczną, wprowadzamy nowy system gospodarki lekami.
Rok temu była mowa o zadłużeniu szpitala sięgającym 70 mln złotych. - Obecnie najbardziej nas obciąża 30 mln kredytu komercyjnego - wyjaśnia Kłos. - Kredyt zaciągnięty został na 10 lat i na razie jeszcze spłacamy wyłącznie odsetki. Raty kredytu zaczniemy spłacać dopiero w roku 2008. To będzie duże obciążenie, do którego trzeba się będzie przygotować.
Sytuację finansową szpitala dyrektor określa żartem jako "subidealną". - Do idealnej nam jeszcze trochę brakuje - tłumaczy. - Nie płacimy wszystkiego na bieżąco, mamy mniej więcej miesięczne przesunięcia w wysokości około 2 mln złotych. Ideałem jest, oczywiście, płacenie wszystkiego w terminie i brak zobowiązań.
Program naprawczy został przygotowany na 2 lata. Jakie są więc plany na rok 2007? - Na razie bardzo nam trudno mówić o finansach - zaznacza dyrektor. - Nie znamy wysokości zasadniczej części naszych przychodów, czyli kontraktu z NFZ.

Najistotniejsze nowości, jakie zamierza wprowadzić dyrektor, można wymienić w punktach:
1. modernizacja systemu wind - teraz dłużej czeka się na windę, niż nią jedzie;
2. wymiana "drobniejszego", ale podstawowego sprzętu medycznego: respiratorów, kardiomonitorów, urządzeń anestezjologicznych;
3. modernizacja szpitalnego oddziału ratunkowego - na razie na etapie poszukiwania źródeł finansowania;
4. kompleksowa informatyzacja placówki;
5. rozważane jest przekazanie centralnej sterylizatorni firmie zewnętrznej;
6. rozszerzenie oferty płatnych świadczeń medycznych - co, niestety, jest bardzo ograniczone przepisami.

Krzysztof Kłos zapowiada, że nie są planowane żadne większe fale zwolnień pracowników. W roku ubiegłym dyrekcja zrezygnowała, po długich negocjacjach ze związkami zawodowymi, z około 160 etatów. Nie obeszło się bez protestów pracowników, którzy uważali, że pozbycie się tak dużej liczby doświadczonych ludzi może zagrozić bezpieczeństwu szpitala.
Rok temu o szpitalu mówiło się, że stoi na skraju przepaści. - Dziś już tak nie mówimy, ale nie możemy o tym zapomnieć - podsumowuje Krzysztof Kłos. - Jeżeli zgubimy wytyczony kierunek, to powrót do sytuacji sprzed roku może być bardzo szybki i bardzo bolesny.






2006-10-19
Dziennik Polski
DOROTA STEC-FUS


Szpitale złapały oddech

(36kB)          Zadłużenie szpitali w Małopolsce wyraźnie zmalało i większość z nich osiągnęła płynność finansową; np. w Szpitalu im. Rydygiera dług jest mniejszy o ponad 13 mln zł. - Poprawa może być jednak chwilowa, bo centrala NFZ zablokowała wypłatę dodatkowych 68 mln zł dla Małopolski, które w większości miały trafić do lecznictwa zamkniętego - nie kryją obaw dyrektorzy. Jakie są powody lepszej kondycji szpitali? Przede wszystkim przyczyniła się do tego pożyczka z kasy państwa na uregulowanie w pierwszym rzędzie zobowiązań wobec pracowników, wynikających z tzw. ustawy 203. Niektóre placówki postarały się też o fundusze unijne, inne o pieniądze z Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych. W miarę możliwości pomagał również marszałek oraz starostowie i nastąpiła dalsza redukcja zatrudnienia: np. w II kwartale 2005 roku w szpitalach wojewódzkich pracowało 9153 osoby, natomiast w drugim kwartale tego roku 8473. Największy spadek zadłużenia widać w szpitalach podległych marszałkowi województwa. Z danych przedstawionych "Dziennikowi Polskiemu" przez Urszulę Sanak, dyrektorkę Departamentu Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego, wynika, że na koniec 2005 roku tzw. zobowiązania wymagalne (długi, których termin płatności już minął) w tych placówkach wynosiły ok. 80 mln zł, natomiast w lipcu tego roku długi te zamknęły się kwotą "zaledwie" 28,7 mln zł. Dwukrotnie zmalała także strata w tych szpitalach: pod koniec 2005 roku wyniosła ona łącznie 24,6 mln zł, a w lipcu tego roku 12,7 mln zł. Swoje zadłużenie zasadniczo zmniejszył m.in. Szpital im. Rydygiera w Krakowie. W ubiegłym roku otrzymał on z budżetu państwa 13 mln zł pożyczki, która niemal na pewno zostanie umorzona w 100 procentach: ostateczne potwierdzenie ma nadejść lada dzień z Banku Gospodarstwa Krajowego, ale jest to formalność, bo szpital spełnił wszystkie kryteria. - Okazało się to możliwe dzięki temu, że zrezygnowaliśmy z roszczeń wobec Narodowego Funduszu Zdrowia - mówi dyrektor Krzysztof Kłos, nie kryjąc satysfakcji. Szpital szacuje, że NFZ jest mu winien 16 mln, ale po doliczeniu kosztów długotrwałych postępowań sądowych kwota, którą zyskałby po ewentualnej wygranej sporu, byłaby znacznie mniejsza. Szpital skorzystał też z przewidzianego przez ustawę "o restrukturyzacji finansowej publicznych placówek służby zdrowia" częściowego umorzenia należności wobec ZUS oraz wobec dostawców. Dziś placówce pozostało jeszcze zwrócić ok. 1,5 mln zł zaległości, głównie za leki. Natomiast w ciągu kilku lat musi ona spłacić kredyt bankowy w wysokości 31 mln zł.





2006-09-12
Gazeta Krakowska
EBNIS

Bezboleśnie i bezpieczniej

LithostarSzpital Rydygiera wprowadza nowe zabiegi medyczne
W Szpitalu Rydygiera otwarto nową pracownię litotrypsji, w której wykonywane są zabiegi usuwania kamieni nerkowych bez chirurgicznej ingerencji. - Jest to możliwe dzięki zastosowaniu nowoczesnego aparatu, który uderzeniami fal ultradźwiękowych kruszy kamienie nerkowe. Te potem wydalane są drogami naturalnymi, podczas oddawania moczu, Sprzęt dodatkowo wyposażony jest w aparat Rtg, który daje lekarzowi możliwość dokładnego obejrzenia kamienia, śledzenia procesu fragmentacji kamienia i kontrolowania całości przeprowadzanego zabiegu - wyjaśnia Krzysztof Kłos, dyrektor Szpitala Rydygiera. - Oczywiście nie trzeba wspominać jak ogromne znaczenie ma tego typu zabieg dla chorych. Trwa on zaledwie od 30 do 50 min., jest bezpieczny, odbywa się w warunkach ambulatoryjnych i nie wymaga znieczulenia ogólnego - dodaje. Szpital otrzymał ten aparat nieodpłatnie, po zlikwidowanym Szpitalu Kolejowym. - W aparacie zostały wymienione głowica i generator. Przygotowaliśmy także odpowiednie pomieszczenie do wykonywania zabiegów. W ciągu pierwszych dni działania pracowni już wykonaliśmy kilkanaście zabiegów - mówi dyr. Kłos. Usuwanie kamienia nerkowego odbywa się bezpłatnie. Koszty zabiegu pokrywa Narodowy Fundusz Zdrowia.


2006-09-07
Głos
krys
LITHOSTAR DLA "RYDYGIERA"

lithostar          Dzięki dotacji z budżetu Województwa Małopolskiego Lithostar, to nowoczesny aparat dzięki któremu można nieinwazyjnie usuwać kamienie nerkowe. Zamiast interwencji chirurgicznej, kamienie rozbijane są przez fale ultradźwiękowe wytwarzane przez lithostar. O taką cenną aparaturę wzbogacił się ostatnio Szpital im. Rydygiera. Było to możliwe dzięki dotacji z budżetu Województwa Małopolskiego. 30 sierpnia uroczyście, w udziałem Marszałka Województwa Małopolskiego Janusza Sepioła otwarto Pracownię Litotrypsji przy Oddziale Urologii szpitala. (CIĄG DALSZY NA STR. 14) Dzięki decyzji marszałka zdecydowano się przekazać do szpitala im. Rydygiera aparat pochodzący ze zlikwidowanego Okręgowego Szpitala Kolejowego. Dla jego potrzeb aparat został zakupiony w 1997 roku. W bieżącym roku został gruntownie zmodernizowany, otrzymał nową głowicą i generator. Przygotowano dla niego odpowiednie pomieszczenie oraz zamontowano, zgodnie z aktualnymi wymogami, dawkomierz promieniowania RTG. Było to możliwe dzięki wsparciu Województwa Małopolskiego, które wyniosło około 350 tys. zł. Teraz pracownia kierowana przez dr. Jerzego Malczyka jest najbardziej nowoczesną pracownią tego typu w województwie. - Urządzenie lithostar wytwarza dostosowane do rozpoznania klinicznego impulsy energii w postaci uderzeniowych fal ultradźwiękowych, ogniskowanych na kamieniu nerkowym. Powodują one stopniowe rozbijanie kamienia, aż do powstania niewielkich cząstek, które mogą być usunięte podczas oddawania moczu. Zabieg trwa od trzydziestu do pięćdziesięciu minut i odbywa się w warunkach ambulatoryjnych. Nie wymaga stosowania znieczulenia ogólnego - mówi dr Malczyk. Wchodzący w skład zestawu aparat rentgenowski, daje możliwość dokładnego obejrzenia kamienia przez lekarza, a następnie śledzenie procesu rozbijania kamienia i kontrolowania przeprowadzanego zabiegu. I podkreśla też, że ta metoda eliminuje wszystkie uciążliwości związane z zabiegiem chirurgicznym, co podnosi bezpieczeństwo pacjentów. - Niezależnie od programu naprawczego, który realizujemy z mniejszym czy większym trudem, przygotowaliśmy i staramy się wdrażać program modernizacyjny i rozwojowy dla szpitala. Będziemy rozwijać nasze możliwości w zakresie urazowoortopcdycznym, zagrożeń środowiskowych, czemu służą wyspecjalizowane oddziały szpitalne. Drugi biegun, to biegun onkologiczny, który jest już częściowo rozwinięty, ale brakuje nam do całości koncepcji skojarzonego leczenia onkologicznego, zakładu radioterapii. Myślimy o tym w nieodległej perspektywie i staramy się tutaj o wsparcie naszego organu założycielskiego, czyli Województwa Małopolskiego, uzyskując zapewnienie, że taka możliwość rozwoju jest brana pod uwagę. Pomiędzy tymi dwoma biegunami chcemy lokować medycynę naprawczą i właśnie pracownia litotrypsji wpisuje się w ten aspekt rozwojowy -jest to nowoczesna medycyna naprawcza, gdzie bezinwazyjnie możemy leczyć pacjenta i eliminować szok, ból i traumę pooperacyjną-podkreślał Janusz Kłos dyrektor szpitala. (24kB) Wiem, że za NFZ pewnych spraw nie rozwiążemy, ale chciałbym jednoznacznie powiedzieć, że to, co obserwujemy w naszych placówkach, zwłaszcza w pierwszej połowie tego roku budzi nadzieje. Większość szpitali jest na "plusie", choć wiem, że tajemnicą takiego wyniku jest bardzo nisko opłacana praca lekarzy i pielęgniarek. Ale i w tym zakresie są dobre prognostyki. Natomiast to, co my możemy zrobić, co jest naszą odpowiedzialnością, to są inwestycje w służbie zdrowia. Placówkom w trudnej sytuacji przychodzimy z pomocą w postaci wielomilionowych poręczeń. Po "Rydygierze" widać, że to przynosi efekty, że warto było... Dziś stoimy przed problemem utrzymania konkurencyjności naszych szpitali i taki sens doposażenia i modernizacji placówek ma ta inwestycja. Mamy kilka projektów kluczowych mających dofinansowanie poza wszelką kolejnością. Jest takim projektem krakowskie centrum technologii medycznych - za 20 mln euro - w ciągu najbliższych trzech lat chcemy doposażyć szpital Jana Pawła II, Szpital im. Rydygiera i Centrum Uniwersyteckie. Negocjujemy wsparcie z funduszy europejskich, w których Małopolska została skąpo potraktowana. "Rydygier" jest w centrum tych planów. Widzimy jego potrzeby, ale chcemy za te pieniądze zakupić dobrą aparaturę, by leczyć na najwyższym poziomie. Dla nas jest ważne, by nie tylko leczyć, ale też w jaki sposób! - zapewniał podczas otwarcia Pracowni Litotrypsji marszałek województwa Janusz Sepioł. Do tej pory na aparacie, jeszcze gdy pracował w Szpitalu Kolejowym, wykonano 2800 zabiegów. Statystyki firmy "Siemens", która aparat ten wyprodukowało podają, że rekordowo można na tym aparacie wykonać 20 tys. zabiegów. Dziś chory, zakwalifikowany do zabiegu rozbijania kamieni nerkowych metodą bezinwazyjną, nie czeka, nie ma tu wąskiego gardła, ale efektywność wykorzystania sprzętu zależeć będzie od wyników negocjacji dyrekcji szpitala z Narodowym Funduszem Zdrowia.






Powrót na stronę główną